O tym jak kupiłem po raz pierwszy od 20 lat pismo literackie (sobota)


 

14 lutego 2026, sobota


O dołączonym do nowego numeru "Toposu" zbiorze wierszy Szymona Babchuwskiego już pisałem, ale celebrowanie faktu, że kupiłem po raz pierwszy od 20 lat pismo literackie trwało nieco dłużej bowiem postanowiłem sobie numer przeczytać. Może nie cały, ale w przytłaczającej większości. W końcu zapłaciłem, to mi się należy.

I tak. Nowa proza Antoniego Libery zrobiona znakomicie i drażniąco zarazem. Kiedy narrator "Madame" opisywał jak grał w szkole średniej w PRL "Hit the road Jack", czemu towarzyszył muzykologiczny wywód o budowie kadencji akordów w tym kawałku - to jeszcze jakoś się broniło, ale tutaj mamy serie dialogów, jak w jakimś momencie zrozumiałem dwóch młodych mężczyzn w okolicach matury i oni rozmawiają, a w zasadzie jeden z nich monologuje jak stary muzykolog. Trudno sądzić całość, czyli pisaną powieść, po jej cząstce, ale no nie dowierzam tej prozie, zrobionej świetnie od strony warsztatowej, ale. 

Wywiady, chyba wszystkie przeprowadził sam nowy redaktor naczelny Tadek Dąbrowski i jedno można o nich powiedzieć na pewno - są oryginalne i chyba wszystkie są o języku. Pewnie że lepiej czyta się mówiącego ze swada Bralczyka, trochę trudniej Sosnowskiego a wywiad z Michałem Rusinkiem przelatuje niemal bez śladu przez piszącego te słowa.  Niemniej trochę one, te rozmowy są rozpięte między z jednej strony próbą uwiedzenia dzisiejszego czytelnika, a potrzebą oryginalności, co szanuję. A efekty - trudne do zdefiniowania. Nie do końca wiem po co te rozmowy zostały przeprowadzone, po za tym,że dobrze się je czytało. Może to wystarczający powód.

Do tego wiersze, recenzje w tym ogród debiutów Piotra Wiktora Lorkowskiego, który zawsze pracowicie, wytrwale czyta i daje świadectwo wszystkiemu co przeczyta. Ilu masz jeszcze takich krytyków w Polsce? Skurtys? Maliszewski? I co poza nimi?

A skoro Maliszewski - jest też tutaj i szkic Maliszewskiego i obok zaraz Krzysztofa Koehlera, oba - takie mam wrażenie - przycięte, jakby musiały się zmieścić w ograniczonym formacie.

A skoro format to jest on wielki i bardzo fajny. Cudownie było trzymać znowu płachtę, demonstracyjnie literacka płachtę w miejscach publicznych. To jeden z lepszych pomysłów jakie realizuje Tadek Dąbrowski jako nowy rednacz. I skład, layout bardzo nowoczesny - jak dla mnie - przemyślany, mądry.

Mimo wszelkich uwag i tego co odbieram jako słabości (na przykład maleńki, za mały chyba felieton Czerskiego, dajcie mu więcej miejsca, ja wiem że on potrafi!) - no, chyba kupię kolejny numer. Ostatecznie pismo literackie nie jest od tego żeby głaskać tylko drażnić.

  

Komentarze

Popularne posty