Podejrzanie łatwe apele poległych. Wujo Stefan (czwartek)
19 lutego 2026, czwartek Wczoraj pożegnaliśmy Wuja Stefana. To ten co trzyma rybę, którą zdaje się świeżo co złowił. Trudno powiedzieć, że byliśmy bardzo blisko, raczej nie, ale w rodzinie nie z każdym jest się blisko. Ktoś miga, potem gdzieś przewija się w tle, a potem nagle go nie ma i pamięć próbuje sobie poradzić z tym brakiem. Pierwsze co to jego śmiech. On często mówił jakby się już trochę śmiał, bo póki wylew nie zabrał mu pół życia, a w końcu całego, to było w nim dużo życia i to takiego, które pamiętam jako rodzaj radości. Tak, lubił chodzić na ryby, ciężko pracował, był budowlańcem, potem próbował prowadzić sklep zoologiczny, potem znowu był budowlańcem. Próbując sobie ułożyć jakikolwiek epizod przypomniały mi się dwa zdarzenia, odległe o ładnych dziesięć lat, nie mniej, ale takie, które - nie wiedzieć czemu - moja pamięć zachowała w całości. Wiem, nie nadaje się na epitafium. Okruchy. Ale może coś mimo wszystko mówią. Pierwsze to czas kiedy miałem sześć, może sie...








