Mój kumpel stamtąd (czwartek)
28 maja 2026, czwartek Albo jeszcze inaczej. Gadałem z kumplem, a to coraz rzadszy gatunek. Dwadzieścia lat pisał jakby trochę dla siebie, budował pozycję, rodzinę, dom, coś trzeba było wybrać. Był jak ta armia niemiecka po traktacie wersalskim, niby rozbroił się zupełnie, ale knuł po kątach, snuł plany, podtrzymywał wiedzę i technologią w ciągłym ruchu. I po dwudziestu latach dzwoni do mnie jak ten żeglarz co by jeszcze gdzieś popłynął tylko wypadł z rynku i nie wie kto teraz i gdzie pływa. No i pyta mnie - słuchaj wysłałem do "Twórczości", wysłałem do "Odry", ale gdzie jeszcze teraz się wysyła? I nie wiem co chłopu odpowiedzieć, który trzy zdania wcześniej zaznaczył że dla własnego zdrowia psychicznego nie siedzi w social mediach, że czasem coś przeczyta zewnątrz, bez logowania i ucieka. Mówi, że taki poziom emocji jest nie dla niego, żeby go zniszczył, spalił do zera, do spodu, do gruntu. Zacząłem jakoś łagodnie, mówię wiesz, no pisma to są suweniry teraz, każd...




