Psalm, podziękowania, środa, połowa kwietnia (tak to była środa)

 



15 kwietnia 2026, środa


Głęboko wierzę, że literatura, nawet ta pisana w samotności i – wydawałoby się - nigdy nie przekraczająca bariery samotności, jest w gruncie rzeczy podejmowaniem rozmowy i nadzieją na spotkanie z Innym. Nie inaczej wydarzyło się z „psalmem do św. Sabiny”, którego skromna historia tworzenia, przetwarzania i kolejnych publikacji, jest też historią spotkań, relacji, podanych w dobrej wierze rąk, podjętych rozmów. Stąd podziękowania, które wydają mi się niezbędne. Przeddzień wydania tego tekstu w tłumaczeniu na język angielski, 11 lat od pierwszej publikacji jest dla autora dniem uroczystym, świętem. W takie święto chce się zaprosić przyjaciół, znajomych, towarzyszy drogi spędzić kilka chwil razem w atmosferze wdzięczności.
Warto tutaj zaznaczyć, że „Psalm” na początku powstający - jak to u ekstrawertyka - w wielu wersjach roboczych był modlitwą, litanią, lamentem, głosem, który musiał, to był dla nie oczywiste, szukać dopełnienia w formie kojarzącej się z czymś mocno zakorzenionym w ty, w czym ukorzeniona była Sabina. Pomysł, by pójść drogą wersu i rytmu psalmicznego nie jest moim oryginalnym pomysłem. Inspiracją były rozmowy i wymiana myśli z Marcin Zegadło, który pierwszy miał tę intuicję, że psalm łączący pojemność frazy i dumę może być dobrym tropem, którym powinienem śmiało podążyć z ta historią. Jemu zatem należą się pierwsze podziękowania i pamięć.
Kiedy skończyłem pierwszą wersją tekstu, już jako „Psalm” wysłałem ją do przebywającego na swoim najświętszym urlopie Jerzy Sosnowski Sosnowskiego nie licząc zresztą na żadną odpowiedź, bo wiedziałem przecież, że u Jerzego urlop jest rzeczą świętą. Chciałem się jedynie podzielić czymś co wydało mi się ważne, nie mając pewności co do jakości literackiej, a mając pewność co do osobistej wagi tego co skończyłem, domknąłem, także w sobie. Jerzy o ile mnie pamięć nie myli odpisał mi błyskawicznie, a co więcej, napisał, że jeżeli nie mam nic przeciwko to poda mój tekst do publikacji w kwartalniku „Więź jeszcze w numerze jesiennym 2015 roku. Myślałem, że chodzi o publikację fragmentów, ale zespół redakcyjny „Więzi” wykazał się szaloną, jak na współczesne warunki postawą i opublikował cały „Psalm”, co zajęło bite 10 stron.
Numer kwartalnika wyszedł ze sprzedaży zimą 2015 roku i dochodziły mnie głosy, że nie wystarczyło dla wszystkich. Nie miałem wówczas ani grosza na wydanie książki, ale pomyślałem, że przecież istnieje crowdfunding i dzięki między kilkudziesięciu darczyńcom m.in. Tomaszowi Pietrzakowi, Agnieszce Żuchowskiej-Arent, Bartoszowi Wójcikowi, Patrykowi Michalskiemu, Adamowi Pluszce, Romie Jegor, Krzyśowi Schodowskiemu, Krzyśkowi Żołyńskiemu, Markowi Szopfowi, Sylwestrowi Gołębiowi, Jackowi Bojarskiemu, Maćkowi Bielawskiemu, Ewie Wróbel, Annie Błasiak, Krystynie Januszewskiej, Arturowi Majerowi, Przemowi Rojkowi, Eli Lipińskiej, Karolowi Maliszewskiemu, Beacie Zatoń, Anni Stoisi, Piotrowi Pludzianowi, Małgorzacie Południak, Aleksandrze Byrskiej, Rafałowi Krause, Annie Nawrockiej, Kubie Kiradze, Karolinie Brzyckiej, Izie Fietkiewicz-Paszek i Jankowi Radwańskiemu - udało się wydać pierwszą książkową edycję Psalmu, która w ciągu kilku lat wyprzedała się do ostatniego egzemplarza niezbyt wysokiego nakładu.
Wtedy z kolei znikąd pojawiła się Agata Patralska Obarewicz, która zaproponowała w y k o n a n i e psalmu tak jakby był to tekst teatralny, a może raczej rockowy, sam nie wiem. Dość powiedzieć, że w różnych per formatywnych formułach z niezastąpionym udziałem Jarka i Oli Strzyżów, Klary Obarewicz, Tomka Hobbsa Zielińskiego i Tadka Szmigla w y s t a w i l i ś m y „Psalm” w kilku miejscach Polski, z każdym razem trochę inaczej, improwizując tak muzycznie, aktorsko jak i tekstowo. To była dla mnie wyjątkowa przygoda, za którą jestem wdzięczny i chciałbym aby o tym wiedzieli.
W tym samym czasie zaś ukazały się kolejne edycje książkowe, w bibliofilskich nakładach – w grudniu 2022 roku w Stowarzyszeniu „Prowincja Łabuź” w Łobez staraniem Bogdan Zdanowicz oraz w wydawnictwie papier w dole staraniem Konrad Góra, także w roku 2022. Tak Bogdanowi jak i Konradowi należą się tutaj także podziękowania szczególne, bowiem edycje różnią się znacznie, każdy z wydawców włożył w nie okruchy swojej osobowości, swojego ducha i dzięki temu nie są to te same książki.
Wreszcie szczególne podziękowania należą się Anna Blasiak, która w ten tekst tak bardzo uwierzyła, że bez pytania o nic użyła całego swoje talentu, poświęciła swój czas, uwagę i pracę w to tłumaczenie i wydanie nie wiedząc przecież co nam przyniesie przyszłość, a o ile wartości materialne w życiu można stracić i odzyskać to czasu i energii poświęconego na działanie – już nie. Łut szczęścia decyduje przecież czy ten czas i energia są zyskiem czy stratą. Nikt tego nie wie, kiedy mówi „tak” i rzuca się w otchłań, a jak mówi „Psalm” – ta nie musi być głęboka by w niej przepaść.
Patrzę właśnie na to co napisałem i widzę, że jest nas tutaj przy tym ognisku ładnych kilkadziesiąt osób. Samo to wydaje mi się nagrodą, na którą sobie nie zasłużyłem. Dziękuję Wam. Dobrze mi w tej podróży z Wami.
*(A dla wszystkich dodatkowo wrzucam zdjęcie, które chyba musiała zrobić Monika Wiśniewska, a na nim jest Święta i ja, jej prawnuk.)



**(Gdyby ktoś zaś nie wiedział - brytyjska premiera książki już w ten weekend w Ramsgate - The Lives of Saint Sabina. Exhibition of photographs and poetry from the book Psalm to Saint Sabina - będę, aczkolwiek on-line.)
***(Gdyby zaś ktoś chciał sobie nabyć jako pamiątkę taki oto psalm, to proszę o kontekat ze mną prywatnie, bo chyba będzie prościej jak ja wyślę, nie Ania z Sideways Press w Anglii, bo jak wiadomo mimo wszelkiej bliskości Uk zrobiło swego czasu #Brexit i cła, kontrole, opłaty - wszystko kosztuje absurdalnie)

Komentarze

Popularne posty