Tezy majowe (piątek)
22 maja 2026, piątek
1. Wydaje mi się, że istniejemy jako całość bo opowiadamy o sobie historie. O sobie i sobie nawzajem. Bardzo różnymi językami, metodami. Ludzkość jest, bo potrafi snuć tę złożoną z miliardów drobnych nici opowieść. Tak to widzę, czuję.
Pewnie zaczęło się gdzieś w jakiejś jaskini jeszcze bez słów. Te wyobrażenia, pierwsze nieprzypadkowe rysy, plamy, które układały się w jakieś kształty.
Opowieść nie jest konieczna do przetrwania w sensie ścisłym. Jest zbędna, a w każdym razie niekonieczna. Konieczne są rzeczy takie jak podaj mi oszczep, tamte mamuty wyglądają dobrze, będzie z nich skóra na buty. Opowieść się rodzi wtedy kiedy nie ma chwilowo zagrożenia, pracy i można spojrzeć wokół i powiedzieć, nie ma z nami już Nguropaja, zginął zeszłego śniegu przy polowaniu, uratował wielu z nas życie, opowiedzmy jego dzieje, żeby nie było tak że zginął zupełnie.
Na przykład. Nguropaja miał skórę, przez którą czuł, płuca, które wypełniały się powietrzem, głowę, która myślała i w kluczowym momencie polowania podjęła decyzję ryzykowną, ale konieczną by towarzysze mieli szansę.
Dzisiaj wiele z opowieści jest zapomnianych, wiele istnieje już tylko jak prototypy naszych własnych opowieści, formy do których przykładam się ze swoimi płucami, oczami, skórą, żołądkiem - wiecznym tchórzem.
Opowieść nie jest sama dla siebie, ale jest też komunikatem od człowieka do człowieka, no dobra, istoty, bo może nie jesteśmy sami w kosmosie, nie jesteśmy jedyną społecznością zdolną do snucia opowieści o nas samych.
2. Nie każdy rodzaj aktywności i działalności ludzkiego umysłu jest opowieścią. Większość tej aktywności - nie jest opowieścią. Mimo bazowania na poprzednich opowieściach - opowiadamy by wypowiedzieć swoją unikalność, pojedynczość, samotność.
Są takie dziedziny ludzkiej aktywności, w tym tej intelektualnej gdzie chodzi o coś dokładnie odwrotnego - o powtarzalność, replikowalność, tworzenie praw ogólnych abstrakcyjnych.
3. Literatura jest szczególnym rodzajem tej opowieści, bo próbuje testować granice, próbuje podmywać konwencje, próbuje budować konwencje, próbuje.
Ludzie najczęściej mylą literaturę z książkami. Książki są nośnikiem literatury, literatura jest częścią opowieści. Ale nie każda książka jest literaturą. Nie jestem żadnym filozofem literatury, ale na intuicję rzecz jest w tym co dąży - jak ten ciąg matematyczny - do niepowtarzalności. Dąży, chociaż nigdy go nie osiąga, ale dąży i zbliża się zbliża i zbliża.
4. Być może w epoce niesłychanego rozwoju technē, który doprowadził do powstania narzędzi imitujących procesy ludzkiego myślenia tym bardziej dla mnie, podkreślam dla mnie, będzie się liczył w literaturze pierwiastek archē , rozumiany jako obecność tego pierwotnego, ludzkiego doświadczenia przerażenia, zdumienia, pęknięcia, które domaga się odpowiedzi. Być może będę wolał mniej gładką, na rzecz bardziej kostropatej, ale będącej dalej komunikatem od kogoś do mnie.
5. Być może stać mnie na to, bo nic nie muszę. Pracuję 13 rok w hurtowni, której to specjalnie nie wielbię. Kiedy postanawiam coś napisać jak teraz, to dlatego, że mam taki kaprys. Nie zależy od tego czy napiszę i się spodoba - rata kredytu, mój zus, to czy moja rodzina będzie miała co jeść. Piszę tylko wtedy kiedy chcę. Jak nie chcę to nie piszę. jak nie mam pomysłu - to nie piszę. Kiedy nie wiem jak rozwinąć wątek w notatce, szkicu, eseju, recenzji - to tego po prostu nie robię. W tym sensie jestem wolny.
Być może koledzy, koleżanki po piórze, którym się udało - jak to kiedyś myślałem - i przeszli całkowicie na "życie z pisania" nie mają tej wolności, nie mogą mieć gorszego okresu, powiedzmy pięciu lat, kiedy nie napiszą książki, bo nie będą mieli co jeść. No, chyba że zrezygnują ze statusu pisarza/pisarki i nie pójdą do roboty niezwiązanej z pisaniem. Być może stąd desperacja i używanie czasem innych narzędzi, stosowanie innych metod, które mi nie przychodzą do głowy.
6. Pisanie, tworzenie jest przyjemnością samą w sobie. Ponieważ na pisaniu - tutaj w necie, czy na papierze - zarabiam niewiele, to w zasadzie ta przyjemność, ten stan który zna każdy, kto się zabrał za zrobienie czegoś, czego nie było a nagle się staje - zna każdy. I dla mnie jest to chyba najfajniejsza część tej całej zabawy - patrzenie jak pojawia się wiersz, pierwszy akapit, dziwna fraza, wokół której można coś osnuć, jak same z siebie wyskakują ze łba skojarzenia (tak jak we wczorajszym poście o tym dzwonie w opactwie w Lubiążu, co go ruscy chcieli zaiwanić). Piękne chwile, kiedy umysł sam robi rzeczy, kiedy - jak to powiedział pewien znany muzyk jazzowy - patrzę na swoje ręce i dziwię się temu co one robią.
Oddanie tej frajdy komukolwiek byłoby dla mnie bezsensu.
No chyba że od tego zależy opłaceni rachunków i musisz. Wtedy rozumiem i współczuję. tak, bywało w moim życiu i bywa, że nie mam z czego zapłacić codziennych rachunków, to paskudne uczucie, nie ma we mnie sarkazmu. Rozumiem, chociaż współczuję.
7. Kto wie, czy wobec tego, że bardziej może w cenie staje się "fully hand made", arche i inne takie rzeczy nie nadchodzi dobry czas dla heroicznych outsiderów, których po prostu będzie stać na to by nie korzystać ze sztucznych ułatwień, łańcuchów, nitów, haków w ścianie, bo nie mają umowy na przejście filaru Kazalnicy, tylko ewentualnie wolę.
Żartowałem, Kazalnicy zdaje się bez sztucznych ułatwień i nitów nie da się przejść bezpiecznie. Tak mi się wydaje, że o tym czytałem w relacjach z pierwszego przejścia w latach 60-tych. To znaczy pierwsze przejście było w latach 60-tych, nie że ja czytałem w latach 60-tych. Wtedy mnie jeszcze nie było w planach.
8. Jestem głęboko przekonany, że można produkować taśmowo poprawne książki, ale nie da się taśmowo produkować literatury.
9. Kiedy opowieść ludzkości się skończy - skończy się ludzkość. To i tak pewnie kiedyś nastąpi, ale głupio jakoś ten moment świadomie przyspieszać i poganiać. Ja lubię historie stawiania oporu, mnożenia wątpliwości i chociaż wiem, że nie ma sytuacji czarno-białych lubię napisać pracując w hurtowni niskoprądowej elektroniki , mostly made in PRC - #Free_Tibet.
Nie warto? Warto. Zawsze warto. Jak powiedział Randal McMurphy:
- przynajmniej próbowałem.
10. Nie padło tu to słowo, o którym jest cały ten tekst i nie padnie do końca bo takie sobie dałem zadanie. Niezbyt trudne, ale szczerze mnie bawi, więc dlaczego nie?
11. Na zdjęciu jestem ja i ta hurtownia w której robię od kilkunastu lat i czasem jak nie ma rano klientów to napiszę kilka zdań jak mam siłę, chęci i czas.
A jak nie to nie.
12. czego i wszystkim wam serdecznie życzę.



Komentarze
Prześlij komentarz